małże 490

Mniej więcej od kilku dziesięcioleci znikają kolejno gatunki małż słodkowodnych z Europy i Ameryki Północnej. Z każdym rokiem proces zanikania gatunków się nasila. W Stanach Zjednoczonych spośród kilkunastu rodzimych gatunków z rodzaju Alasmidonta sp. kilka już wymarło zupełnie. W Europie sytuacja wygląda podobnie. W Polsce wyginęła całkowicie perłoródka rzeczna (Margaritifera margaritifera) - gatunek, który niegdyś był bardzo liczny na Dolnym Śląsku i to do tego stopnia, że teren ten stanowił jeden z największych ośrodków pozyskiwania pereł w XVI i XVII wieku. Szacuje się, że w ciągu dwóch najbliższych dekad z Polski znikną co najmniej 2-3 kolejne rodzime gatunki słodkowodne. Spore szanse w tym zakresie ma m.in. szczeżuja spłaszczona (Pseudanodonta complanata) czy skójka gruboskorupowa (Unio crassus). Zatem wypada tu postawić pytanie - dlaczego tak się dzieje?

Z początku naukowcy sądzili, że odpowiedzialne za to jest głównie ocieplenie klimatu, związane z działalnością człowieka. Jednak zmiany klimatyczne występują na całym globie a nie tylko na tych dwóch kontynentach. Małże słodkowodne z obszarów azjatyckiej Rosji mają się względnie dobrze i tam nie zaobserwowano takiego pogromu jak na wspomnianych wcześniej kontynentach. Zapewne obecność ścieków komunalnych w wodzie także ma wpływ na liczebność tych zwierząt jednak w miejscach gdzie występują oczyszczalnie ścieków i niemal 100% ścieków jest w nich oczyszczana nadal małże słodkowodne wymierają. Dziś już wiemy, że proces wymierania tej konkretnej grupy gatunków jest jednak związany z działalnością człowieka lecz nieco innego charakteru. Zarówno Europa jaki i Ameryka Północna to kontynenty z bardzo rozwiniętym rolnictwem, gdzie masowo wykorzystuje się nawozy w uprawach. Bardzo często ziemie uprawne graniczą z ciekami wodnymi i z czasem woda opadowa spływa z pól wraz z nawozami do okolicznych rzek, jezior i innych akwenów. Większość gatunków małżów to organizmy bardzo wrażliwe na zanieczyszczenia wody. Badania wykazały, że w przypadku niektórych gatunków obecność niewielkiej obecności azotanów na poziomie 10 ppm doprowadza do całkowitego zaprzestania się rozmnażania tych mięczaków. Tymczasem w wielu wodach słodkich Ameryki jak i Europy wartości te już dawno zostały wielokrotnie przekroczone. Ponadto nawozy rolnicze to nie tylko środki azotowe ale także potasowe czy fosforowe. Są to prawdopodobnie podstawowe czynniki, które doprowadzają do zanikania rodzimych gatunków małżów. Tymczasem brak jest aktów prawnych, które byłyby w stanie choć częściowo zahamować te bardzo negatywne skutki. Rozwiązaniem problemu byłoby np. przyznawanie odpowiednich certyfikatów dla działek rolnych, których uprawa byłaby możliwa tylko wtedy, gdyby były one oddalone w pewnej określonej odległości od zbiornika wodnego. Jednak wprowadzenie w życie takiego rozwiązania wydaje się mało prawdopodobne ze względu na to, że właściciele działek rolnych, którzy straciliby prawo do uprawy swoich pól z pewnością domagaliby się od ustawodawcy zapłacenia odszkodowań. Zatem po raz kolejny przyroda pewnie przegra z ekonomią.

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.